Większość lipca upłynęła mi w cieniu wieży kościoła św. Katarzyny w Zespole Szkół nr 10, gdzie odbywał się 15 obóz językowy MEN i UNESCO, na którym po raz pierwszy miałam przyjemność pracować i przyznaję - nie spodziewałam się, że będzie to aż tak sympatyczne doświadczenie.

Dopiero po wielu latach doceniłam swoisty urok tego terenu, który przecież był mi dobrze znany jeszcze z własnych czasów szkolnych (wtedy było to Liceum Wojskowe) - jednym z ulubionych miejsc uczestników obozu były schody do hali sportowej, gdzie odbywały się niektóre zajęcia, przesiadywało się w czasie wolnym i niejednokrotnie ulegało głupawce;) Właśnie stąd miało się najlepsze widoki na wszystko.


Polscy uczestnicy z całego kraju i amerykańscy nauczyciele oraz asystenci chętnie wybierali się na toruńską starówkę, którą byli oczarowani o każdej porze dnia i nocy. Nie ukrywam, że te wszystkie komplementy pod adresem miasta lały się jak miód na moje serce;)


Prawdopodobnie po raz pierwszy ulicami miasta przeszła parada halloweenowa - a już na pewno pierwszy raz miało to miejsce w lipcu;) Tego wyjścia na zewnątrz nie było w planach, zrodziło się spontanicznie wśród uczestników - jak wiele innych ciekawych inicjatyw.


Wybraliśmy się też m.in. do nowo otwartego Centrum Sztuki Współczesnej.

Hm... po chwili dowiedziałam się, że nie wolno robić zdjęć w środku;)

Po kontakcie z kulturą wysoką zbliżyliśmy się do korzeni i odwiedziliśmy ogród zoobotaniczny w Toruniu - kontakt ze zwierzętami i roślinami wpłynął kojąco na naszych obozowiczów, ale też był inspirujący...

Chyba jasne, które zwierzęta najbardziej spodobały się chłopakom;)

No i nie da się ukryć, że wiele wypraw do miasta odbywało się szlakami toruńskiej gastronomii - myślę, że niektóre lokale nieźle zarobiły w tym czasie (na pewno Pierogarnia Stary Toruń, Metropolis, lodziarnia u Lenkiewicza...)

...i Cafe Relax - tu ściągały na lody tabuny tak Polaków, jak Amerykanów;)

Ciężko było się żegnać - wiele fajnych rzeczy tu i w tym okresie się wydarzyło, wiele wspomnień pozostanie na długo... Oczywiście ta krótka fotorelacja jest jedynie ułamkiem z życia obozowego, ale na więcej to ani pora, ani miejsce.

A na koniec spalono uroczyście Malbork;)

Jeśli ktoś chciałby bardziej zgłębić tajniki tego obozu, to odsyłam pod adres oficjalnego bloga
Unesco English Camp Toruń 2008.