wtorek, 23 sierpnia 2011

Wspomnienie belgijskiego niżu...

Jako że za oknem błyska, a czasem nawet grzmi, przypomniało mi się, że mam zachomikowane na dysku zdjęcia z niedawnego belgijskiego niżu, który moje okolice w sumie szczęśliwie ominął, ale był taki moment, że niebo zmieniało się jak w kalejdoskopie... W takich chwilach żałuję, że nie mieszkam kawałek dalej, na skarpie - tam dopiero muszą byś widoki...
I szkoda, że to polskie lato tego roku takie spóźnione... Właśnie teraz, kiedy w zasadzie urlop mi się właśnie skończył...

niedziela, 14 sierpnia 2011

Pałac w Gronowie

Inaczej zapamiętałam to miejsce... Widziałam je kiedyś w dzieciństwie, kilkanaście lat temu byłam tu na takim sylwestrowym meetingu i mimo że już wtedy pałac Wolffów w Gronowie był solidnie nadgryziony zębem czasu, odnosiłam wrażenie, że zachował jeszcze co nieco z dawnego majestatu...
"Pałac został wybudowany na początku XX wieku przez rodzinę Wolffów. Od 1931r. właścicielem pałacu był książę Włodzimierz Puzyna. W czasie okupacji w pałacu mieściła się szkoła rolnicza i szpital niemiecki. Od stycznia do października 1945 roku budynek służył wojskom radzieckim jako szpital. Od października 1945 r. użytkownikiem pałacu było Technikum Mechanizacji Rolnictwa i następnie Zespół Szkół Rolniczych. W 1952 roku spaliła się górna kondygnacja i pałac został odbudowany w obecnej formie. W 1958 r. dobudowano do pałacu nowy budynek internatu."
Wewnątrz zachowało się ponoć jeszcze co nieco z dawnego wyposażenia - ja pamiętam np. salę balową i fantastyczną klatkę schodową, która nadal robiła wrażenie na wchodzących, do środka, choć główne wejście, niestety, już dawno nie jest czynne...
I jak na ironię, bo ogrom zniszczeń przytłacza, przy drzwiach głównych wisi marna tabliczka z oznaczeniem "Zabytek"...
Do dawnego pałacu przykleił się szkolny internat... Szkoda tylko, że mając do dyspozycji taki niezwykły obiekt historyczny, użytkownicy w ogóle nie pomyśleli, że można by o niego zadbać...
Podjazd pod drzwi główne... Czy tylko mi kojarzy się z wielkimi przyjęciami, balami, paniami w taftach i krynolinach, które wysiadały tu z karocy...?;)
Wokół pałacu (niestety, z racji niezbyt przyjaźnie wyglądających psów, których właściciele zamieszkują na szczycie budynku, nie udało mi się obejść go i zajrzeć, jak wygląda obecnie pałac z tyłu) rozciągają się dawne tereny parkowe...
Przy ulicy stoi budynek szkoły rolniczej etc....
A pod murami kościoła na miejscowym cmentarzu natknąć się można na ślady innej rodziny o proweniencji również raczej arystokratycznej, która też miała coś wspólnego z Gronowem najwyraźniej...