Aparat mam raczej kiepski, jak na takie warunki, i pierwotnie wcale nie zamierzałam robić zdjęć, ale końcówka wyglądała mniej więcej tak...

Nie jestem fotografem, nie dysponuję super sprzętem, ale lubię robić zdjęcia miastu, które znam od urodzenia i które nieustannie mnie zaskakuje i zachwyca. Czym? To właśnie chciałabym czasem pokazać na tym blogu...
Oto Sprycia. Sprycia jest kotkiem Zuzi (tak, kotkiem nie kotką;), a Zuzia córką mojej przyjaciółki. Sprycię poznałam we wrześniu, kiedy przybyła do ich domu jako mała, wystraszona, ale i całkiem skora do zabawy zadziorna kulka. Niestety - Zuzia jest uczulona na koty, jak się okazało, i Spryci trzeba znaleźć nowy dom... A tak poza wszystkim - jest cudna.
Proszę, jaki długi tygrys powyżej... i jaka duma poniżej;)
A czasem... "mam takie oczy zielone - zielone jak letni wiatr zaczarowanych lasów i zaczarowanych malw..."
Czasem świdruje oczami na przestrzał...

"No nie po oczach z tym fleszem, nie po oczach, proszę państwa..."
A dzisiaj, moi mili, oglądać będziemy kaczki;) Nagle w środku zimy buchnęła nam wiosna - od rana było pięknie i słonecznie. Kiedy wyszłam na dwór, okazało się, że jest również ciepło - było ponoć 12-14 stopni na plusie... Dziwnie się czułam w zimowej kurtce i butach;)
Zdążając na pracowy meeting, wybrałam drogę przez osiedle, które przecina Struga Toruńska. Ku mojemu zdziwieniu jej brzegi były gęsto obsadzone przez różnokolorowe kaczki, które wcale nie bały się ludzi, wręcz podchodziły blisko z nadzieją na jakieś okruszki...





