wtorek, 23 sierpnia 2011

Wspomnienie belgijskiego niżu...

Jako że za oknem błyska, a czasem nawet grzmi, przypomniało mi się, że mam zachomikowane na dysku zdjęcia z niedawnego belgijskiego niżu, który moje okolice w sumie szczęśliwie ominął, ale był taki moment, że niebo zmieniało się jak w kalejdoskopie... W takich chwilach żałuję, że nie mieszkam kawałek dalej, na skarpie - tam dopiero muszą byś widoki...
I szkoda, że to polskie lato tego roku takie spóźnione... Właśnie teraz, kiedy w zasadzie urlop mi się właśnie skończył...

3 komentarze:

  1. Rozumiem, że początek roku to w nauczającym zawodzie jest mało czasu na różne przyjemności, jak np. prowadzenie bloga. Aleć do stu par beczek zepsutego miodu piernikowego: czemuż przestój tak się przedłuża!? O powrót do społeczności piszących i pokazujących uprzejmie zabiegam. Na obydwu platformach blogowych.

    Życząc wielu sukcesów
    uprzejmie pozdrawiam

    Obserwatior Torunski

    OdpowiedzUsuń
  2. wybacz, Obserwatorze... trochę przygniótł mnie nawał zajęć i zwyczajnie nie mam kiedy robić tych nowych zdjęć... ale poprawię się - obiecuję:)
    i choć nie komentuję nowych postów na zaprzyjaźnionych blogach, to (przyrzekam) jestem i patrzę:)

    OdpowiedzUsuń