Jako że za oknem błyska, a czasem nawet grzmi, przypomniało mi się, że mam zachomikowane na dysku zdjęcia z niedawnego belgijskiego niżu, który moje okolice w sumie szczęśliwie ominął, ale był taki moment, że niebo zmieniało się jak w kalejdoskopie... W takich chwilach żałuję, że nie mieszkam kawałek dalej, na skarpie - tam dopiero muszą byś widoki...




I szkoda, że to polskie lato tego roku takie spóźnione... Właśnie teraz, kiedy w zasadzie urlop mi się właśnie skończył...

imponujące!:) lubię takie
OdpowiedzUsuńRozumiem, że początek roku to w nauczającym zawodzie jest mało czasu na różne przyjemności, jak np. prowadzenie bloga. Aleć do stu par beczek zepsutego miodu piernikowego: czemuż przestój tak się przedłuża!? O powrót do społeczności piszących i pokazujących uprzejmie zabiegam. Na obydwu platformach blogowych.
OdpowiedzUsuńŻycząc wielu sukcesów
uprzejmie pozdrawiam
Obserwatior Torunski
wybacz, Obserwatorze... trochę przygniótł mnie nawał zajęć i zwyczajnie nie mam kiedy robić tych nowych zdjęć... ale poprawię się - obiecuję:)
OdpowiedzUsuńi choć nie komentuję nowych postów na zaprzyjaźnionych blogach, to (przyrzekam) jestem i patrzę:)