poniedziałek, 18 października 2010

Kampania samorządowa

Ciekawe, czy jest im choć trochę cieplej w tych wdziankach... I ciekawe, czy popierają tego, kto stoi za liściem dębu, czy tylko sobie tak dorabiają... Ja nie popieram.

5 komentarzy:

  1. Popieram to, że nie popierasz!

    Uczeni w piśmie znajdą sto i jeden powodów, by "ten pan już nikogo więcej nie skrzywdził". Osobiście wystarczą mi tylko trzy.

    Zamach na stawy (na "Nasze Stawy"!) chwilowo ze względu na kampanię odłożony oraz bezpowrotne zniszczenie osi widokowej na Krzywą Wieżę w mym skromnym mniemaniu są wystarczające aby życzyć sobie tego "aby ten Pan już nigdy więcej nikogo nie skrzywdził".

    A poza tym ten Pan jest nudny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tu cieszę się krótkim urlopem i biegam po Mokrem, a tymczasem widzę, że na starówce dzieją się ciekawe rzeczy.
    Dla mnie reklamowany przez nich kandydat ma jedną niewątpliwą zaletę - kiedy gada, nie muszę przestawiać dyktafonu, bo przemawia tak donośnie, że nagrywa mi się nawet z daleka. I to wszystko, jeśli chodzi o zalety.
    A skoro już o kampanii mowa, kandydatów mamy generalnie fatalnych (będę musiał wrzucić do urny pustą kartę), jednak sama kampania jest barwniejsza od pozostałych. Nie pamiętam, by wcześniej po ulicach biegały liście, a przede wszystkim nie pamiętam, by kampanii reklamowej towarzyszyła zorganizowana przez konkurencję kampania antyreklamowa. Teraz jej przykładów mamy całkiem sporo.

    OdpowiedzUsuń
  4. > Nie pamiętam, by wcześniej po ulicach biegały liście
    Te wszystkie obietnice Wielkiego Włodarza są tyle warte co liście. Zeszłoroczne. ...a ci co je noszą jeszcze się tego będą wstydzić!

    A o skutecznego kandydata to nadal rzeczywiście krucho. Niestety wciąż takiego nie widzę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzeba było Ci zobaczyć reakcje kierowców, którzy stali w gigantycznym korku, podczas remontu ulicy Olsztyńskiej. Na nieszczęście biednych "liści", ktoś wpadł na pomysł, żeby przypomnieć jaki to dobry gospodarz, dla dobra kierowców, remontuje ulice i popchnął je na ten odcinek frontu walki o koryto. Biedne "liście" chyba przez całe życie nie usłyszą tyle "ciepłych" słów o sobie, zleceniodawcy, matkach itp ;)

    OdpowiedzUsuń