sobota, 8 sierpnia 2009

Toruńskie Gwiazdy 2009

Wczoraj w fosie zamkowej odbył się koncert Toruńskie Gwiazdy 2009, podczas którego wyłaniano najlepszych lokalnych muzyków w kilku kategoriach. Spóźniłam się niestety na Paraliż Band, ale za to byłam na całym koncercie Czaqu, najlepszego zespołu roku. Potem jeszcze zatrzymano mnie na Kobranocce - stare kawałki ok, ale... dalej nic specjalnego;)
Na zdjęciach (poza pierwszym od góry - Manchester, nagroda w kategorii płyta roku) występ Czaqu. Serce rośnie, patrząc na rozwój chłopaków...:) Byle tak dalej! Trzeba się zakręcić wokół tej nowej płyty i pójść na jakiś koncert znowu;)
Dyboś i jego słynne organy.
A głos Grzesia Walczaka jest fenomenalny...
Energii też im nie brakuje... Kto by dziś uwierzył w prawdziwą historię o tym, jak zaczynali;)
Ma coś chłopak w sobie...;)"Faluje w słońcu ziemia/ czas kolor włosów zmienia..."

Miscellanea igrzyskowe;)

Co prawda po meczu finałowym emocje trochę opadły, ale przed i po nim działo się jeszcze na innych boiskach... No to jeszcze parę zdjęć - teraz już wybranych tak trochę wg sympatii;)
Za oknem działa się babska plażówka;)
"Hallo, world!" by Hary;)
[I ciekawe, czy Hrabia Grzesiek jest świadom tego, jak często wytyka język w zaaferowaniu grą...;)]
"No co? Podskoczysz?";)
Dziesiąteczka z Grodna też była sympatyczna;)Co jakiś czas po hali pętała się telewizja...
Udało się wyrwać kolejny punkt mistrzom!:)
Jakkolwiek by to nie wyglądało, poniższe zdjęcia przedstawiają profesjonalną pomoc osteopatyczną dla zbolałego zawodnika, który myślał, że boli go wyrostek - na wysokości mostka;)
"O kurcze!... Nie boli!"

Finał finałów!

Mecz o mistrzostwo rozegrały drużyny Polonii Wilno (zieloni) i Sokoła Grodno (żółci) - rywalizują tak ponoć co roku. Faktem jest, że na tym etapie rozgrywek wszystkie równorzędne drużyny cięły się punkt za punkt. Emocji nie brakowało... Szkoda tylko, że z racji wybranego systemu rozgrywek ten mecz nie był ostatnim w ogóle tego dnia - bo to byłoby piękne zwieńczenie całego turnieju...
Taniec synchroniczny;)
Białoruskiego (na zdjęciu) i litewskiego dopingu długo nie zapomnę...
"Atomowa" piątka - lepiej w akcji nie dało się go uchwycić;) Chłopak wyglądał, jakby w każdej chwili mógł zemdleć, grał w pasie na kręgosłupie, ale miał tyle energii i dynamiki... No i siły - niesamowity był!
na tym etapie meczu liczy się każdy najdrobniejszy nawet szczegół...
I to była ostatnia piłka!
Zmęczeni nieziemsko, ale szczęśliwi...;)