Pogoda za oknem sukcesywnie się poprawia, może nawet wyjrzy słońce, a ja - pozazdrościwszy wszystkim tym, którzy mogą udać się na spacer ze swymi osobistymi czworonożnymi przyjaciółmi - wspomniałam naszego ogólnotoruńskiego pupila, czyli Filutka.Instalacja ta znajduje się przy jednej z latarń przy zbiegu ul. Chełmińskiej i Rynku Starego Miasta od lutego 2005 roku. Odsłonięto ją w 87 rocznicę urodzin i 2 lata po śmierci genialnego rysownika, satyryka i felietonisty znanego m.in. z "Przekroju", Zbigniewa Lengrena. Filutek trzyma w pysku melonik swojego pana, a obok, wsparty o latarnię, stoi jego wielki czarny parasol.
Filutek stał się sporą atrakcją dla turystów, ale i mieszkańców Torunia, których często można tu spotkać z dziećmi i własnymi psami, zwykle też z aparatami fotograficznymi. Błyskawicznie dopisano sympatycznemu psiakowi urban legend - ponoć pociągnięcie go za ucho gwarantuje szczęście, a dotknięcie jego ogona nawet wielką miłość...

Kasiu, podoba mi się ta Twoja nowa fotograficzna idea :-)
OdpowiedzUsuńLubię takie rzeźby miejskie - o ile jest to sympatyczniejsze od tych wszystkich ponurych monumetów "ku czci"...
OdpowiedzUsuńFilutek to byl profesor, Filuś to imie pieska. Tak gwoli ścislosci :)
OdpowiedzUsuńno tak... w moim wieku już pamięć zawodzi i łatwo o takie pomyłki;)
OdpowiedzUsuń