poniedziałek, 24 marca 2008

Zamek Dybowski

Każdy turysta wie, że w Toruniu znajdują się ruiny zamku krzyżackiego - łatwo dostępne, w samym centrum miasta - ale mało kto wie, że równie ciekawy obiekt znajduje się po drugiej stronie Wisły. Zamek Dybowski (zwany też czasem Zamkiem Nieszawa) powstał w pierwszej połowie XV wieku z inicjatywy Władysława Jagiełły jako przeciwwaga dla zamku krzyżackiego właśnie. Osada Dybowa miała pilnować porządku na Wiśle, a co za tym idzie - nadzorować bezpieczeństwo kupców i flisaków. Z czasem zamek został przejęty przez krzyżaków, jednak wrócił w polskie ręce i właśnie tutaj król Kazimierz Jagiellończyk nadawał ważne przywileje szlachcie polskiej. Obiekt został zniszczony podczas wojen szwedzkich - w 1656 roku podjęto próbę wysadzenia go w powietrze i od tej pory nie wrócił już do pierwotnego stanu.
Jednak jeszcze w czasie wojen napoleońskich zamek udzielił schronienia wiernym Napoleonowi żołnierzom bawarskim, którzy stawili opór Rosjanom. W połowie XIX wieku włączono go do pruskiego pierścienia fortyfikacji toruńskich - uległ wówczas częściowemu przebudowaniu, wybito także nowe otwory strzelnicze w murach.
Mimo wszystko zamek nadal kryje w sobie wiele tajemnic, które próbują rozwikłać historycy i archeologowie. Ja byłam tam po raz pierwszy chyba od czasów podstawówki, a zdecydowanie warto wybierać się tam na dłuższe spacery - co też postanawiam czynić;)
Prawda, że sympatyczna lekcja historii w terenie? W tak uroczych okolicznościach przyrody odbywała się nasza lipcowa wędrówka po Toruniu z zaprzyjaźnioną wycieczką z Bydgoszczy;)

3 komentarze:

  1. byłam dwukrotnie w Toruniu ale tylko przejazdem i teraz widzę że pewne zaległości w zwiedzaniu trzeba porządnie nadrobić bo... warto! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że opisujesz też ten drugi brzeg Torunia, zawsze mnie fascynowały tamtejsze fortyfikacje. Nie znam Torunia aż tak dobrze i dotąd nie wiedziałem o istnieniu zamku, o którym piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze widziałem te ruiny przejeżdżając mostem, ale nigdy dotąd czasu nie starczyło...
    Może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń