
To było na początku września - piękna sobota (w którą niestety miałam zajęcia) skusiła mnie do przejścia spacerem przez miasto. Idąc Szeroką w stronę Starego Rynku, usłyszałam potworny huk dobiegający z naprzeciwka, był też jakiś dym. To co mnie zdumiało najbardziej, to
tabuny ryczących w głos i wołających "mamo!" dzieciaków, nadbiegających stamtąd w oczywistym przerażeniu.

Po chwili sprawa się wyjaśniła - to rycerze z różnych chorągwi udawali się w triumfalnym pochodzie do Fosy Staromiejskiej na turniej, a te huku wydawały jakieś działa czy muszkietu- i przyznaję, że było to potwornie głośne, bo sama się skrzywiłam.

Szkoda, że nie nie mogłam zajrzeć na sam turniej, bo czasu do zajęć już było mało, ale w sumie fajna impreza, tylko... tych płaczących zasmarkanych dzieciaków było mi trochę żal...
Zawsze lubiłam ten deptak w Toruniu.... tam zawsze jest ciekawie :)
OdpowiedzUsuń