Maj to według niektórych najpiękniejszy miesiąc w roku - i coś w tym na pewno jest, choć od kiedy sięgam pamięcią, dla mnie był to wyjątkowo trudny okres: a to sesja na studiach, a to remont w domu, a od kilku lat mój maj zdominowany jest bezwzględnie przez matury i tak mi trochę przecieka przez palce, i rozmienia się na drobne... Dlatego, chcąc choć trochę nadrobić zaległości na Piernikach, publikuję tu zdjęcia z dzisiejszej popołudniowej włóczęgi po starówce w ilości co najmniej nieprzyzwoitej - od razu lojalnie uprzedzam: jeśli nie lubisz notek ciągnących się jak flaki z olejem i wypełniających kilka(naście) ekranów, lepiej zamknij przeglądarkę już teraz;)
Ponieważ do centrum dostałam sie w sposób nietypowy (czyli załapałam się na podwiezienie prosto z pracy), przeszłam się spacerkiem przez skwer obok Skansenu i Muzeum Etnograficznego - trzeba jeszcze tylko poczekać, aż ubarwią go te wszystkie dywany kwiatowe, które jeszcze nie wyłoniły się z zieleni.
Ponieważ do centrum dostałam sie w sposób nietypowy (czyli załapałam się na podwiezienie prosto z pracy), przeszłam się spacerkiem przez skwer obok Skansenu i Muzeum Etnograficznego - trzeba jeszcze tylko poczekać, aż ubarwią go te wszystkie dywany kwiatowe, które jeszcze nie wyłoniły się z zieleni.
Prawie zapomniałam, że maj to miesiąc Kontaktu... I pomyśleć, że u jego początków dwukrotnie miałam w dyspozycji karnety na wszystkie przedstawienia - jaka byłam głupia, że korzystałam tylko z bardzo niektórych! Cóż, w wieku lat nastu paru rzeczy jeszcze się nie docenia...
Od kilku lat zaobserwować można ciągle wzrastającą liczbę ogródków letnich w Toruniu - czasem pojawiają się w miejscach, w których nikt by sie ich nie spodziewał, w bardzo bocznych ulicach lub przeciwnie, w tych bardzo ruchliwych. Co istotne, o ile tylko pogoda dopisuje, zawsze jest kłopot ze znalezieniem miejsca w rejonie Starego Rynku, więc zyskują te na uboczu.
Już w poniedziałek miałam okazję przekonać się, że trzeba bardzo uważać, aby nie zostać zadeptanym przez dziesiątki wycieczek, które masowo opanowały miasto. Czas wyjazdów w szkołach, turyści zagraniczni są całoroczni, a obecnie pojawia się także coraz więcej skośnookich gości. Od dawna wiem, że w miesiącach letnich pod żadnym pozorem nie wolno się umawiać pod Kopernikiem, czyli w jednym z najpopularniejszych miejsc spotkań.
Jak grzyby po deszczu rosną stragany i straganiki z pamiątkami z Torunia - ich oferta skierowana jest głównie (tak, nie bójmy się tego powiedzieć otwarcie) do dzieci;)
Starsi i bardziej wymagający odbiorcy mogą sobie wybrać coś z ulicznych galeryjek, które rozstawiają się w najprzeróżniejszych miejscach - faktem jednak jest, że z roku na rok starówka ożywa coraz bardziej i staje się coraz ciekawsza.
Na Mostowej znów wycieczka pod dowództwem przewodnika w charakterystycznym stroju (o rany, jak musiało mu być ciepło!). Szczerze mówiąc, nie bardzo wiem, co pan pokazywał dzieciom (przypuszczam, że ulicę Ciasną), ale ustawienie ich pomiędzy Sex Shopem a jednym z najstarszych pubów w Toruniu wydało mi się dość interesujące;)Aha! Jeśli szukacie sandałów Scholla, to całkiem spory wybór i dobre ceny mają - o dziwo - w sklepie medycznym na Mostowej (obiecałyśmy pani reklamę;)
Pokazywałam niedawno na City Toruń nowy, całkiem interesujący, ogródek przy Kurantach - na burtach zewnętrznych jest właśnie tak;) Główny pokład zajmują stołu i fotele z poprzedniego ogródka, tylko całość jest elegancko zadaszona.A ten chłopak na zdjęciu (najwyżej ktoś mnie zabije za brak pozwolenia na publikację wizerunku) albo rzeczywiście miał dużo czasu, albo po prostu zasłuchał się w babskie ploty nad pierogami - szkoda tylko, że dymił z papierosa akurat w naszą stronę;)
Na Szerokiej z dala rozbrzmiewała głośna muzyka klubowa - z bliska okazało się, że to żywa reklama (znaczy ten DJ;) jakiejś weekendowej imprezy obwołanej długim clubbingiem, cokolwiek dla kogokolwiek to oznacza;)
Pod zegarem przy Empiku instalacja performerska - niestety nie wczytałam się w ideę, ale pani w zielonych spodniach na leżaczku była wyraźnie skośnooka i obcojęzyczna, więc chyba nam się tu usadowił mieżdunarodnyj rynek kulturalny;)
Zdaje się, że w Zborze Ewangelickim (już się pogubiłam - czyżby znowu wrócił we władanie Fundacji Tumult?) mamy jakąś ciekawą wystawę. Trzeba sie pospieszyć i zajrzeć, bo czynna tylko do 6 czerwca, jak wynika z afisza.
Na Nowym Rynku kolejna akcja prozdrowotna - tym razem darmowe badania wzroku, choć przyznaję, że moje pierwsze skojarzenie biegło raczej ku jakiemuś sprzętowi surferskiemu;) Ale zauważyłam, że te żagielki to ostatnio częsta tendencja w reklamowaniu różności. A w tle charakterystyczna wieża kościoła św. Jakuba z nowym dachem - jeszcze lśni w słońcu.
Za to moja ulica (św. Katarzyny) rozkopana. Zresztą to nie jedyna takie miejsce na starówce - widać gorączkowe przygotowania do sezonu turystycznego. W ich ramach między innymi przywraca się ulicom i placom historyczne nawierzchnie, czyli najczęściej bruk - ale czy tutaj też o to chodzi?
A wszystkiemu z niewzruszonym spokojem - na tle nieskażonego żadną chmurką nieba - przygląda się Matka Boska Garnizonowa;) Jakoś nie przepadam za tym pomnikiem... Razi mnie ta sztuczna biel i proporcje postumentu w stosunku do samej figury. Cóż..., może gdy pomnik pokryje się szlachetną patyną czasu, zapałam do niego większą sympatią...
Kontakt, Kontakt i po Kontakcie ;)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że zamknęli się w swoich kurnikach, nie ma plenerów, miasto (czyt. ludzie/społeczeństwo/tluszcza) nie wie, co w mieście się dzieje. Ale to na dłuższe bla, bla, bla :]
Bardzo fajny opis i fotki ze spacerku,widać że nieźle Ci to wychodzi.Ciekawie piszesz,dawaj takich więcej!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!