wtorek, 18 sierpnia 2009

A u nas jak zwykle coś nawala...

Mamy środek sezonu w mieście, które stara się o tytuł ESK 2016... Rok temu z wielkim hukiem uruchamiano fontannę Cosmopolis, która kosztowała masę pieniędzy, ale miała bawić mieszkańców i turystów seansami światło-dźwiękowymi (w rytm specjalnie napisanej dla niej przez Krzesimira Dębskiego kompozycji). Pokazy były, jakie były - ale były.
Nikt nie potrafił zapanować nad wykorzystywaniem fontanny w charakterze miejskiego prysznica, w którym taplają się dzieci, psy i czasem zanietrzeźwieni dorośli. a wieczorami to już gremialnie uczestnicy pokazów. Powodowało to zapychanie się dysz i nieprawidłowe działanie obiektu. Ale od strażników miejskich czy policjantów silniejsze i bardziej zdeterminowane okazały się wrzeszczące mamuśki wywijające torebusiami, które specjalnie przyprowadzały tu swoje pociechy w upalne dni.
Skutek? Teraz fontanna zdechła na dobre. Pierwotnie miała zostać naprawiona przed końcem lipca, teraz już wiadomo, że nie ma szans przed październikiem... W dodatku firma, która ją wybudowała, wypięła się na warunki gwarancji i fontannę musi naprawić miasto na koszt własny. Miodzio... Jak widać - niektóre dzieciaki nadal nie wierzą, że tym razem kąpieli nie będzie...
A dorośli mogą sobie ewentualnie spocząć na ławeczkach, poczytać o ciałach niebieskich (w końcu mamy rok astronomii) albo podziwiać planetoidę "Toruń" na pomniku - to to, co widać po dwóch stronach chodnika za fontanną...
W międzyczasie Wrocław wybudował sobie fontannę o niebo lepszą od naszej - z ciekawszymi pokazami i rozwiązaniami technicznymi (im zdecydowanie bliżej do fontann Kriżika w Pradze), a torunianie zostali z ręką w nocniku...A mi ciągle ktoś się dziwi, kiedy mówię, że Toruń ma beznadziejne władze z prezydentem na czele i że tutaj ciągle coś nawala - oczywiście "przypadkiem" i "niechcący" - i kiedy się cieszę, że nie jestem tam zameldowana, a więc, to nie są moje władze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz