Miało lać, miało grzmieć i wiać, a tymczasem... Ostatnia wrześniowa niedziela okazała się być całkiem przyjemna i ciepła... A w moim ogrodzie... Życie kwitło! Głównie na krzaku powyżej - grzały się na nim pszczółki, motylki, muchy... A może i coś do zjedzenia jeszcze tam znalazły;)





O ile się nie mylę to są rabaty na Rapaku! To jest najbardziej latem dyżurne miejsce na motyle. Wiem coś o tym :-)
OdpowiedzUsuńno... to nie jest Plac Rapackiego, tylko mój własny ogródek;)
OdpowiedzUsuń