wtorek, 9 marca 2010

Wysoka woda na Wiśle...

Wybrałam się wczoraj po południu zobaczyć tę wysoką wodę na Wiśle - niby nas jeszcze nie zalewa, ale rzeczywiście sporo jej znalazło się poza korytem - tam, gdzie brzegi nie są uregulowane... Zaskoczył mnie widok uwieczniony na zdjęciach...
Otóż w zakorkowanym Toruniu pojawiła się nowa opcja transportu - szybkiego, bez przestojów, masowego... Niestety - zabrać się mogą tylko nieliczni i to o znikomych gabarytach, a w dodatku kierunek podróży jest ściśle określony i nie można go nagiąć do swoich potrzeb...
Wszystkie ptaki, które odpoczywały, a wieczorem pewnie zasiadały do snu na piaszczystych łachach, zostały teraz skazane na płynące rzeką kry... Zasuwa toto błyskawicznie i całkiem interesująco wygląda;) Ciekawi mnie tylko, czy ptakom nie marzną nóżki?
...bo mi ręce tak skostniały przez te około pół h, że miałam już dość podziwiania widoków - a tu jeszcze straszą nadciągającym siarczystym mrozem...
Na tle mostu widoczna barka, co to jej o mało nie zatopiło, a na pewno poharatała ją mocno kra - sama widziałam olbrzymie bloki w wodzie, które tłumaczyły słyszany nieco wcześniej i z dala blaszany łoskot...
A ptaki płyną... Do Bydgoszczy, do Gdańska... Ciekawe, czy potem wracają, czy zmieniają adresy na stałe;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz