Dobra, a teraz będę marudzić... Rok temu było fajniej - jakaś inna atmosfera, instalacje były bardziej widoczne, wieczory przyjemniejsze, cieplej było, te tłumy nie przewalały się przez miasto tak bezmyślnie i w ogóle... Ale to moje marudzenie ma bardzo prostą przyczynę: zbyt wiele godzin od razu w pracy - zmarzłam, zgłodniałam, zesztywniałam, przysypiałam i mam dziś alergię na ludzi i świat... Ale pewnie moja ocena dzisiejszego oglądania kilku tegorocznych instalacji jest zbyt subiektywna - nie bierzecie jej sobie zbyt mocno do serca;)

Let's dance!




Alergia na ludzi? Ale to jest festiwal światła, nie ludzi... Światło chyba Pani nie razi?
OdpowiedzUsuńnie, światło nie... - to nie ten etap jeszcze:D ale zdecydowanie razi mnie koniec wakacji i gwałtowne ochłodzenie...
OdpowiedzUsuńZ ochłodzeniem można sobie poradzić przy pomocy odrobiny nalewki. Gdy jej brakuje, można przygarnąć jakiegoś kota. Jeśli trafi się piecuch, problemy z wredną pogodą znikną bezpowrotnie.
OdpowiedzUsuń