






Panu Bogu świeczkę, a i amerykańskim potworom dynię - to tak na wszelki wypadek chyba...
Nie jestem fotografem, nie dysponuję super sprzętem, ale lubię robić zdjęcia miastu, które znam od urodzenia i które nieustannie mnie zaskakuje i zachwyca. Czym? To właśnie chciałabym czasem pokazać na tym blogu...
A ta dynia (gdyby to była dynia uderzająca w wysokie C, pewnie byśmy mieli do Czynienia z Ce-dynią) to może z uliczki "zasłużonych" na lubickim cmentarzu?
OdpowiedzUsuńtrafiony - zatopiony... nawet podwójnie;)
OdpowiedzUsuńWidzę moi drodzy, że prowadzicie sobie tylko znaną grę półsłówek ;)
OdpowiedzUsuńDla mnie to "C" kojarzy się z "Casą"
Pozdrawiam ciepło!