W końcu udało mi się zrealizować plan przeprawienia się promem z naszej strony Wisły do Nieszawy - w końcu nic nie stanęło na przeszkodzie.
Sama Nieszawa jest urokliwa bardzo i jeszcze bardziej zaniedbana... Aż żal patrzeć na niektóre zakątki i tabliczki "zabytek" niemal na każdym budynku, który w dodatku się sypie...
Pod pomnikiem Piłsudskiego przyjemny skwerek - jednak opanowany przez amatorów taniego wina vel piwa... I trochę małolatów z colą w butelkach - widać nie ma tu żadnego innego miejsca, gdzie można by spędzić czas....
Dość dobrze pamiętam całą historię, która doprowadziła do postawienia tego pomnika... Tymczasem inicjatorów jego ustawienia w mieście już nie ma - jeden ksiądz nie żyje, drugi gdzieś przeniesiony... A miejsce popada powoli w zapomnienie...
Rynek miejski służy przede wszystkim parkowaniu...
Kościół św. Jadwigi - parafia wędrująca - perełka, która powoli się dźwiga ze zniszczeń... Historia niezwykła. Zresztą powiedziana nam przez spotkaną w środku zakonnicę...
I chyba kwintesencja życia w tym miasteczku:

Tak.., Nieszawa się sypie i popada w ruinę. Też mam okazję to oglądać dość często, bo kilka razy w roku. Tam czas się zatrzymał w miejscu, co widać na tym zdjęciu z psem. Ja mam u siebie takie samo :) Brakuje Ci jeszcze do kolekcji, zdjęcia ławeczki na rynku :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!