czwartek, 24 lipca 2008

Unescowy lipiec

Większość lipca upłynęła mi w cieniu wieży kościoła św. Katarzyny w Zespole Szkół nr 10, gdzie odbywał się 15 obóz językowy MEN i UNESCO, na którym po raz pierwszy miałam przyjemność pracować i przyznaję - nie spodziewałam się, że będzie to aż tak sympatyczne doświadczenie.Dopiero po wielu latach doceniłam swoisty urok tego terenu, który przecież był mi dobrze znany jeszcze z własnych czasów szkolnych (wtedy było to Liceum Wojskowe) - jednym z ulubionych miejsc uczestników obozu były schody do hali sportowej, gdzie odbywały się niektóre zajęcia, przesiadywało się w czasie wolnym i niejednokrotnie ulegało głupawce;) Właśnie stąd miało się najlepsze widoki na wszystko.
Polscy uczestnicy z całego kraju i amerykańscy nauczyciele oraz asystenci chętnie wybierali się na toruńską starówkę, którą byli oczarowani o każdej porze dnia i nocy. Nie ukrywam, że te wszystkie komplementy pod adresem miasta lały się jak miód na moje serce;)
Nie tylko nauka i nie tylko rozrywka... 4 lipca obozowicze i amerykańscy goście wzięli udział w uroczystości patriotycznej na Barbarce (miejscu masowych mordów na mieszkańcach Torunia dokonywanych w czasie okupacji niemieckiej). Zasadzono tu też Drzewko Pamięci, które ma upamiętniać przyjaźń polsko- amerykańską.
W tym samym dniu zwiedziliśmy także toruński Fort IV, a potem uczestniczyliśmy w imprezie pt. "Razem w NATO", którą uczczono amerykańskie święto narodowe - Dzień Niepodległości.
Rozwijaliśmy się też kulturalnie - chętni wybrali się na dziedziniec ratusza na koncert Lory Szafran i Bogdana Hołowni, który otwierał Artus Jazz Festival (to nie był jedyny koncert dostępny dla nas - przedstawiciele byli na jeszcze jednym koncercie jazzowym i na pieśniach Bułata Okudżawy).
Prawdopodobnie po raz pierwszy ulicami miasta przeszła parada halloweenowa - a już na pewno pierwszy raz miało to miejsce w lipcu;) Tego wyjścia na zewnątrz nie było w planach, zrodziło się spontanicznie wśród uczestników - jak wiele innych ciekawych inicjatyw.
Wybraliśmy się też m.in. do nowo otwartego Centrum Sztuki Współczesnej.
Hm... po chwili dowiedziałam się, że nie wolno robić zdjęć w środku;)
Po kontakcie z kulturą wysoką zbliżyliśmy się do korzeni i odwiedziliśmy ogród zoobotaniczny w Toruniu - kontakt ze zwierzętami i roślinami wpłynął kojąco na naszych obozowiczów, ale też był inspirujący...
Chyba jasne, które zwierzęta najbardziej spodobały się chłopakom;)
No i nie da się ukryć, że wiele wypraw do miasta odbywało się szlakami toruńskiej gastronomii - myślę, że niektóre lokale nieźle zarobiły w tym czasie (na pewno Pierogarnia Stary Toruń, Metropolis, lodziarnia u Lenkiewicza...)
...i Cafe Relax - tu ściągały na lody tabuny tak Polaków, jak Amerykanów;)
Ciężko było się żegnać - wiele fajnych rzeczy tu i w tym okresie się wydarzyło, wiele wspomnień pozostanie na długo... Oczywiście ta krótka fotorelacja jest jedynie ułamkiem z życia obozowego, ale na więcej to ani pora, ani miejsce.
A na koniec spalono uroczyście Malbork;)
Jeśli ktoś chciałby bardziej zgłębić tajniki tego obozu, to odsyłam pod adres oficjalnego bloga Unesco English Camp Toruń 2008.

piątek, 11 lipca 2008

Prysznic miejski

"Grająca i świecąca fontanna w Toruniu. Toruń ma kolejną atrakcję turystyczną nawiązującą do Mikołaja Kopernika i jego słynnego dzieła "O Obrotach Sfer Niebieskich". Woda, tryskająca w rytm muzyki Krzesimira Dębskiego, obrazuje układ planet we wszechświecie. Uroczyste uruchomienie fontanny odbyło się w nocy z niedzieli na poniedziałek 22/23 czerwca."


Toruń - jak i wiele innych miast - zapragnął (w osobach radnych i prezydenta) mieć własną atrakcję w postaci fontanny. Fontanna miała być prezentem na 775 urodziny miasta, w dodatku miała wygrywać muzykę specjalnie do tego skomponowaną przez Krzesimira Dębskiego, a wieczorami rozbłyskiwać w takt muzyki światłami i tworzyć magiczną atmosferę.

Miało być pieknie, a wyszło jak zwykle... Autor projektu odciął się od niego po zrealizowaniu go ze znaczącymi zmianami, widowiska wcale nie są ponoć tak urzekające (sprawdzimy w sobote;), a sama fontanna w upalne dni pełni głównie rolę prysznica miejskiego, gdzie taplają się dzieciaki, czasem rodzice przychodzą wyplumkać swoje najmłodsze pociechy, a czasem zabawiają się tu  zapóźnieni imprezowicze, próbując zmywać z siebie poprzednią dobę;)

piątek, 27 czerwca 2008

Toruń nocą...

Ok, znów narobiło mi się zaległości, a trzeba nadgonić troszkę czerwiec, zanim nastąpią wakacyjne lagi;)
Zacznę więc od kilku zdjęć nocnego życia na starówce - nie jest to przypadkowy wieczór, ale sobota, podczas której odbywała się III Toruńska Noc Muzeów i Święto Muzyki. Zdjęcia parterowe wykonane zostały w kolejce do wejścia na wieżę ratuszową, a te z lotu ptaka - z tejże wieży, jak się łatwo domyśleć;)Oczekiwanie w kolejce dłużyło się nieco, głowa zaczynała już pękać od klubowej rąbanki, którą uskuteczniali dj'e przed Piwnicą pod Aniołem, aż tu nagle jakiś niewyżyty tancerz postanowił z tego akompaniamentu skorzystać;)
Poszły słuchy po tłumie, że naoglądał się "You can dance" - a może nawet nie zakwalifikował się do programu:D
Po półtoragodzinnym oczekiwaniu w końcu udało mi się dostać na górę! Trochę wstyd, że byłam tam dopiero pierwszy raz, ale już wiem, że w jakiś zwykły dzień muszę wejść, by zrobić zdjęcia przy świetle słonecznym. Te nocne są takie, na jakie możliwości sprzętu i umiejętności fotografki - amatorki pozwalały;)
A widoki z góry - fantastyczne...
Kościół akademicki oo. jezuitów pod wezwaniem Św. Ducha
Dwór Artusa (Centrum Kultury), a w tle most drogowy przez Wisłę
Stary Rynek wokół pomnika Kopernika
Wschodnia pierzeja Rynku z Kamienicą pod Gwiazdą
Ulica Szeroka
Dziedziniec ratusza z wystawą drzewek bonsai
Kościół Mariacki
Ulica Chełmińska
I to by było na tyle...

niedziela, 8 czerwca 2008

Euro 2008

Krótki spacer po mieście przed meczem z Niemcami - myślę, że obrazki nie wymagają najmniejszego komentarza;)








czwartek, 5 czerwca 2008

Wagary na Dzień Dziecka;)

Powagarowałam sobie kilka dni w Gdańsku i było fantastycznie - słów do opowieści by zbrakło, wiec niech przemówią obrazy...