sobota, 8 sierpnia 2009

Miscellanea igrzyskowe;)

Co prawda po meczu finałowym emocje trochę opadły, ale przed i po nim działo się jeszcze na innych boiskach... No to jeszcze parę zdjęć - teraz już wybranych tak trochę wg sympatii;)
Za oknem działa się babska plażówka;)
"Hallo, world!" by Hary;)
[I ciekawe, czy Hrabia Grzesiek jest świadom tego, jak często wytyka język w zaaferowaniu grą...;)]
"No co? Podskoczysz?";)
Dziesiąteczka z Grodna też była sympatyczna;)Co jakiś czas po hali pętała się telewizja...
Udało się wyrwać kolejny punkt mistrzom!:)
Jakkolwiek by to nie wyglądało, poniższe zdjęcia przedstawiają profesjonalną pomoc osteopatyczną dla zbolałego zawodnika, który myślał, że boli go wyrostek - na wysokości mostka;)
"O kurcze!... Nie boli!"

Finał finałów!

Mecz o mistrzostwo rozegrały drużyny Polonii Wilno (zieloni) i Sokoła Grodno (żółci) - rywalizują tak ponoć co roku. Faktem jest, że na tym etapie rozgrywek wszystkie równorzędne drużyny cięły się punkt za punkt. Emocji nie brakowało... Szkoda tylko, że z racji wybranego systemu rozgrywek ten mecz nie był ostatnim w ogóle tego dnia - bo to byłoby piękne zwieńczenie całego turnieju...
Taniec synchroniczny;)
Białoruskiego (na zdjęciu) i litewskiego dopingu długo nie zapomnę...
"Atomowa" piątka - lepiej w akcji nie dało się go uchwycić;) Chłopak wyglądał, jakby w każdej chwili mógł zemdleć, grał w pasie na kręgosłupie, ale miał tyle energii i dynamiki... No i siły - niesamowity był!
na tym etapie meczu liczy się każdy najdrobniejszy nawet szczegół...
I to była ostatnia piłka!
Zmęczeni nieziemsko, ale szczęśliwi...;)

Damska plażówka jest nuuuudna...

Po chwilowym przestoju związanym z przeciągającym się procesem powiększania przestrzeni dyskowej u wujka Google'a jestem znowu;) Tym razem kilka zdjęć z czwartku, z rozgrywek w plażówkę kobiet. Powiem tak: było gorąco, nudno i w ogóle... (choć przynajmniej zdjęcia wychodziły lepiej). Zatem byłam tam tylko chwilę, bo równolegle w hali trwały finały mężczyzn, więc... Tym bardziej, że wygrali moi faworyci i tym bardziej, że tam było zdecydowanie przyjemniej pod względem towarzyskim:D
No i oczywiście pomoc medyczna była niezbędna;)

środa, 5 sierpnia 2009

Chłopaki dają radę!;)

Tego lata w Toruniu odbywają się XIV światowe Igrzyska Polonijne. Hala sportowa w mojej szkole została wyznaczona na miejsce rozgrywek siatkarzy, będziemy też gościć rozgrywki w plażówkę - ale to od jutra. A ja czasem bywam tam w charakterze zabezpieczenia medycznego;)
Żeby te żony i kandydatki na nie widziały, z jakim zaangażowaniem panowie potrafią froterować podłogi;)
Poniżej mecz litewsko-litewski. Trzeba przyznać, że wszystkie trzy drużyny stamtąd reprezentują wyjątkowo wysoki poziom (w przeciwieństwie do Kanady na przykład - dawno już nie widziałam tak turystycznej siatkówki;)
Poniżej mecz K.S. Sokoła Grodno z ekipą z Austrii - Grodno (w żółtych koszulkach) to moi faworyci (choć to podobno Austria przyjechała po złoto), bo grają rewelacyjnie, a poza tym są sympatyczni i dobrze się bawią przy okazji;)
W kibicowaniu i zaśpiewkach boiskowych też nie mają sobie równych;)
Poniżej mecz Litwa - Anglia. Długo wsłuchiwałam się w to, co krzyczą "Anglicy" - wydawało mi się, że brzmi to jak: "hej, hej, ty myjesz samochód!", ale podobno krzyczą, że jedzie samochód;)
A "Niemców" (tych bardziej żółtych) jakoś nie lubię... Choć porozmawiałam sobie dziś z całkiem miłym człowiekiem z Hamburga, ale... mało który stamtąd jest taki.
Niby wszyscy uczestnicy tych igrzysk są Polakami - tylko mieszkają w różnych krajach - a jednak... Zauważyłam, że sympatia wobec drużyn rozkłada się różnie. Moja akurat znalazła się zdecydowanie po stronie zawodników z Litwy czy Białorusi niż z Niemiec czy Austrii... Może to kwestia nazwy [bardziej swojsko brzmi mi jednak K.S. Sokół Grodno niż Polomannia Aachen], może jednak bardziej składu i sympatyczności grających... Wydaje mi się, że ci Polacy bardzo mocno przejmują cechy narodów, w których przyszło im żyć.
Jedno jest pewne - ci ze wschodu [poza tym, że grają cudnie] świetnie się bawią przy kibicowaniu, uśmiechają się, zagadują i w naturalny sposób zyskują sobie przychylność widzów, a jeśli słychać z boiska swojsko brzmiące przekleństwa, nerwowe okrzyki i kłótnie z sędzią, to najprawdopodobniej grają ci z Niemiec czy Austrii, bo nawet ci z Anglii potrafią się jeszcze całkiem opanować.
I jeszcze jedno spostrzeżenie: z takiego siatkarza byłby całkiem dobry materiał na męża... Owszem, wysportowane sylwetki czynią ich przystojnymi, ale chodzi mi oczywiście przede wszystkim o to froterowanie podłóg...:D