czwartek, 31 stycznia 2008

Most im. J. Piłsudskiego


Jedyny - jak na razie - most drogowy w mieście. Zmora mieszkańców i przejeżdżających przez centrum miasta. W godzinach szczytu prawie zawsze są tu korki, całkowita blokada następuje, jeśli na moście dojdzie do najmniejszej choćby stłuczki. Problem też w tym, że w lewobrzeżnym Toruniu, dwa przystanki autobusowe za mostem, znajduje się Dworzec Główny PKP. Przybysze kierujący się z niego na starówkę jadąc przez most, mogą podziwiać piękną panoramę Torunia uznaną niedawno w jednym z internetowych rankingów za jeden z cudów Polski. Ci, którzy śpieszą się na pociąg, wiele czasem ryzykują. Można sobie wyobrazić, co dzieje się przed świętami, długimi weekendami etc., kiedy jednocześnie chce opuścić miasto większość studentów i część mieszkańców.
Kilka miesięcy temu po zaciętych sporach zatwierdzono wreszcie lokalizację nowego mostu, który ma połączyć lewo- i prawobrzeżny Toruń, ale wydaje się, że mieszkańcy nie uwierzą, dopóki tego mostu nie zobaczą w gotowej postaci. Kto chce ominąć centrum, jadąc z północy na południe lub odwrotnie, może skorzystać z tzw. mostu autostradowego pod miastem - tam nigdy nie ma tłoku (to kolejna drażliwa kwestia: budowa rozpoczętej autostrady północ - południe).
Most Piłsudskiego może i jest zmorą dla przejeżdżających, ale od kiedy został iluminowany, nie sposób się nim nie zachwycać, spacerując po Bulwarze Filadelfijskim w porze, kiedy powoli zapada zmierzch.

środa, 30 stycznia 2008

Wielki pożar zakładów drobiarskich

To zdjęcie nie jest moje ze względów oczywistych (na szczęście mieszkam zbyt daleko od tego miejsca) - "pożyczyłam" je sobie z gazeta.pl/torun. Kiedy około 18.30 byłam w okolicach mostu drogowego, w kierunku Podgórza jechał na sygnale wóz strażacki z drabiną - myślałam, że pali się kamienica po prostu, bo jednostka za Wisłą chyba nie posiada własnej drabiny. Dopiero w domu dowiedziałam się, że płonie magazyn kartonów Drosedu, potem ogień przeniósł się na dach hali produkcyjnej i gwałtownie rozprzestrzeniał - najpierw objął obszar tysiąca metrów kwadratowych, po godzinie już była mowa o 2, a dziś rano o 12. Do akcji wezwano ponad 50 zastępów (czyli ponad 200 ludzi) PSP i OSP z całego województwa ("moi" też byli), największe zagrożenie stanowił zbiornik z 5 tonami amoniaku, ale udało się zabezpieczyć go przed eksplozją. To największy taki pożar chyba nie tylko w kujawsko-pomorskim w ostatnich latach, z tego, co wiem - ogień opanowano, ale dogaszanie jeszcze trwa.
W Toruniu są trzy jednostki ratowniczo-gaśnicze PSP: JRG 1 na Koniuchach (ul. Legionów, siedziba Komendy Miejskiej PSP), JRG 2 na Rubinkowie (ul. Olsztyńska, były ośrodek szkolenia) i JRG 3 za Wisłą na Poznańskiej. Komenda Wojewódzka PSP mieści się w centrum miasta na ulicy Prostej, ale ze względu na lokalizację i funkcje podział bojowy jej nie obejmuje.
Coś ostatnimi laty los "błogosławi" torunianom - a to ptasią grypą, a to plamą oleju na Wiśle, a to wielkim pożarem... Czyżby jednak tam u góry ktoś nie do końca przychylnie patrzył na działania lokalnych sław?

Osiołek na Żeglarskiej

To sympatyczne zwierzę stanęło sobie w październiku 2007 u zbiegu ulicy Żeglarskiej i Rynku Starego Miasta. O osiołku pierwszy raz usłyszałam kilka lat temu w trakcie lekcji muzealnej dla moich pierwszaków. Jego średniowieczny pierwowzór był znacznie mniej przyjazny - wykonany z drewna, pokryty był ponoć ostrą giętą blachą i stanowił nietypowy pręgierz. Tak, w Toruniu delikwent, który coś przeskrobał, nie był przykuwany do żadnego słupa, tylko z oznakami popełnionego przezeń przestępstwa (np. jakaś śmierdząca ryba zawieszona na szyi nieuczciwego handlarza) sadzano go na tym poczciwym zwierzaku - i to wcale nie było miłe uczucie, szczególnie dla mężczyzn, którym często przywiązywano jeszcze obciążenie do nóg, by tym dotkliwiej odczuwali żal za swoje przewinienia;)
Współczesny osiołek chyba nikomu już nieprzyjemnie się nie kojarzy - często można zobaczyć rodziców sadzających na nim dzieciaki do zdjęcia, nie brakuje też dorosłych wdrapujących się na grzbiet zwierzęcia szczególnie nocną porą, kiedy pustoszeją okoliczne puby. Jakiś czas temu rozgorzał spór o ustawienie osiołka, gdyż fotografując się przy nim obecnie, w tle ma się mało ciekawy fragment ulicy (katedra za daleko), natomiast gdyby osiołka odwrócić, można by na fotografii uchwycić pomnik Mikołaja Kopernika i fragment Ratusza. Ale jak to tak? Osiołek miałby się wypinać na słynnego astronoma? No nie uchodzi:) Póki co zarzucono plany doprawiania osiołkowi drugiego łba w miejsce zadu - i oby tak już zostało...