niedziela, 2 listopada 2008

Mały wiejski cmentarz...

Bo starym zabytkowym cmentarzom z pięknymi nagrobkami dorównują te małe wiejskie zagubione pośród pól...

wtorek, 21 października 2008

Jesień na peryferiach miasta

Odbyłam dziś wizytę u dentystki - pierwszą u tej pani, zapoznawczą taką i było całkiem miło. Jako że od dawna nie mogłam dotrzeć do mojej poprzedniej dentystki na drugi koniec miasta, znaleziono mi panią w pobliżu miejsca pracy, zarejestrowano i wysłano po tejże.
Po wizycie uciekł mi autobus do domu - dosłownie o włos się spóźniłam. Na szczęście na następny trzeba było poczekać tylko 18 minut, a pogoda była przecudna, wiec wyciągnęłam z torby aparat i zabawiłam się w postimpresjonistkę;)

niedziela, 28 września 2008

Uśmiech świata

Plenerowy projekt toruńskiego Centrum Sztuki Współczesnej - fotografie prezentowane są w parku przy placu Rapackiego, w bezpośrednim sąsiedztwie fontanny, o której już tu było wcześniej. Miło popatrzeć na nie w słoneczny dzień i przekonać się, że ludzie na całym świecie uśmiechają się tak samo...


czwartek, 25 września 2008

Reklama dźwignią...;)

Wiem, dawno mnie tu nie było i pewnie przez czas jakiś jeszcze rzadko będę, ale jestem;) I tym, którzy wietrzą jakoweś tragiczne uzależnienia od wirtualnego świata, spieszę donieść, że nie ma się czym martwić - to tylko realny świat wokół mnie wpadł w jakiś chwilowy obłęd i żyć prawie nie daje...
A że w tym wirtualnym najczęściej można spotkać mnie na jabberze., to już inna historia.. Tak, to zdecydowanie mój ulubiony komunikator! Jak widać, został teraz doceniony publicznie. Nie znacie go? Pigmalion na pewno Wam pomoże:P

piątek, 25 lipca 2008

Tour de Carillon 2008

Trwa druga edycja zainicjowanego rok temu w województwie kujawsko-pomorskim mobilnego festiwalu Tour de Carillon, który promuje kandydaturę Torunia w rywalizacji o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Tym razem poszczególne koncerty odbywają się w miastach położonych wzdłuż Wisły - od Beskidów aż po Bałtyk. Jeden z koncertów głównych odbył się dziś na toruńskim Starym Rynku.
Ponoć w ubiegłym roku praski carillon był znacznie większy (koncerty odbywały się tylko w naszym województwie), ale ten francuski ma znacznie dłuższą drogę do przebycia. Zaledwie 4-letni, mobilny carillon z Douai umieszczony jest na solowej przyczepie ciągniętej jest przez efektowną, białą ciężarówkę. Posiada on 53, sterowane klawiaturą, dzwony o łącznej masie 4045 kg. Trzy największe dzwony, o łącznej masie 1430 kg, mogą być kołysane przy pomocy liny, tak jak tradycyjne dzwony kościelne. Mają one po dwa serca, jedno w środku, bijące podczas kołysania, i drugie na zewnątrz, sterowane z klawiatury, uderzające w nieruchomy dzwon podczas koncertów.
Zbudowany z dzwonów wieżowych carillon jest najpotężniejszym z instrumentów - dźwięki wydobywa się z niego uderzeniami młotków lub samych serc dzwonów wykonywanymi przy użyciu specjalnej klawiatury. Solistką na zdjęciu jest Monika Kaźmierczak z Gdańska.
Festiwal tegoroczny uświetnili muzycy tak z Toruńskiej Orkiestry Kameralnej, jak i kwintet dęty Hevelius Brass oraz chór akademicki z Gandawy i zespół perkusyjny Annye Folike. Dyrygowała Magdalena Cynk, kompozytorka, dyrektorka artystyczna i pomysłodawczyni festiwalu, któremu patronuje Fundacja Pro Futuro.

czwartek, 24 lipca 2008

Zabawy ze światłem na tarasie CSW

Unescowy lipiec

Większość lipca upłynęła mi w cieniu wieży kościoła św. Katarzyny w Zespole Szkół nr 10, gdzie odbywał się 15 obóz językowy MEN i UNESCO, na którym po raz pierwszy miałam przyjemność pracować i przyznaję - nie spodziewałam się, że będzie to aż tak sympatyczne doświadczenie.Dopiero po wielu latach doceniłam swoisty urok tego terenu, który przecież był mi dobrze znany jeszcze z własnych czasów szkolnych (wtedy było to Liceum Wojskowe) - jednym z ulubionych miejsc uczestników obozu były schody do hali sportowej, gdzie odbywały się niektóre zajęcia, przesiadywało się w czasie wolnym i niejednokrotnie ulegało głupawce;) Właśnie stąd miało się najlepsze widoki na wszystko.
Polscy uczestnicy z całego kraju i amerykańscy nauczyciele oraz asystenci chętnie wybierali się na toruńską starówkę, którą byli oczarowani o każdej porze dnia i nocy. Nie ukrywam, że te wszystkie komplementy pod adresem miasta lały się jak miód na moje serce;)
Nie tylko nauka i nie tylko rozrywka... 4 lipca obozowicze i amerykańscy goście wzięli udział w uroczystości patriotycznej na Barbarce (miejscu masowych mordów na mieszkańcach Torunia dokonywanych w czasie okupacji niemieckiej). Zasadzono tu też Drzewko Pamięci, które ma upamiętniać przyjaźń polsko- amerykańską.
W tym samym dniu zwiedziliśmy także toruński Fort IV, a potem uczestniczyliśmy w imprezie pt. "Razem w NATO", którą uczczono amerykańskie święto narodowe - Dzień Niepodległości.
Rozwijaliśmy się też kulturalnie - chętni wybrali się na dziedziniec ratusza na koncert Lory Szafran i Bogdana Hołowni, który otwierał Artus Jazz Festival (to nie był jedyny koncert dostępny dla nas - przedstawiciele byli na jeszcze jednym koncercie jazzowym i na pieśniach Bułata Okudżawy).
Prawdopodobnie po raz pierwszy ulicami miasta przeszła parada halloweenowa - a już na pewno pierwszy raz miało to miejsce w lipcu;) Tego wyjścia na zewnątrz nie było w planach, zrodziło się spontanicznie wśród uczestników - jak wiele innych ciekawych inicjatyw.
Wybraliśmy się też m.in. do nowo otwartego Centrum Sztuki Współczesnej.
Hm... po chwili dowiedziałam się, że nie wolno robić zdjęć w środku;)
Po kontakcie z kulturą wysoką zbliżyliśmy się do korzeni i odwiedziliśmy ogród zoobotaniczny w Toruniu - kontakt ze zwierzętami i roślinami wpłynął kojąco na naszych obozowiczów, ale też był inspirujący...
Chyba jasne, które zwierzęta najbardziej spodobały się chłopakom;)
No i nie da się ukryć, że wiele wypraw do miasta odbywało się szlakami toruńskiej gastronomii - myślę, że niektóre lokale nieźle zarobiły w tym czasie (na pewno Pierogarnia Stary Toruń, Metropolis, lodziarnia u Lenkiewicza...)
...i Cafe Relax - tu ściągały na lody tabuny tak Polaków, jak Amerykanów;)
Ciężko było się żegnać - wiele fajnych rzeczy tu i w tym okresie się wydarzyło, wiele wspomnień pozostanie na długo... Oczywiście ta krótka fotorelacja jest jedynie ułamkiem z życia obozowego, ale na więcej to ani pora, ani miejsce.
A na koniec spalono uroczyście Malbork;)
Jeśli ktoś chciałby bardziej zgłębić tajniki tego obozu, to odsyłam pod adres oficjalnego bloga Unesco English Camp Toruń 2008.