Pogłoski o mojej śmierci (przynajmniej blogowej) nadal są nieco przesadzone, ale życie (a właściwie praca) niezmiennie zapewnia mi tyle "atrakcji", że w praktyce po prostu nie mam kiedy robić zdjęć... No ileż można uwieczniać ten sam widok z okna? Ale mam nadzieję, że końcu to się zmieni...
środa, 14 grudnia 2011
wtorek, 23 sierpnia 2011
Wspomnienie belgijskiego niżu...
Jako że za oknem błyska, a czasem nawet grzmi, przypomniało mi się, że mam zachomikowane na dysku zdjęcia z niedawnego belgijskiego niżu, który moje okolice w sumie szczęśliwie ominął, ale był taki moment, że niebo zmieniało się jak w kalejdoskopie... W takich chwilach żałuję, że nie mieszkam kawałek dalej, na skarpie - tam dopiero muszą byś widoki...




I szkoda, że to polskie lato tego roku takie spóźnione... Właśnie teraz, kiedy w zasadzie urlop mi się właśnie skończył...
niedziela, 14 sierpnia 2011
Pałac w Gronowie
Inaczej zapamiętałam to miejsce... Widziałam je kiedyś w dzieciństwie, kilkanaście lat temu byłam tu na takim sylwestrowym meetingu i mimo że już wtedy pałac Wolffów w Gronowie był solidnie nadgryziony zębem czasu, odnosiłam wrażenie, że zachował jeszcze co nieco z dawnego majestatu...
"Pałac został wybudowany na początku XX wieku przez rodzinę Wolffów. Od 1931r. właścicielem pałacu był książę Włodzimierz Puzyna. W czasie okupacji w pałacu mieściła się szkoła rolnicza i szpital niemiecki. Od stycznia do października 1945 roku budynek służył wojskom radzieckim jako szpital. Od października 1945 r. użytkownikiem pałacu było Technikum Mechanizacji Rolnictwa i następnie Zespół Szkół Rolniczych. W 1952 roku spaliła się górna kondygnacja i pałac został odbudowany w obecnej formie. W 1958 r. dobudowano do pałacu nowy budynek internatu."
Wewnątrz zachowało się ponoć jeszcze co nieco z dawnego wyposażenia - ja pamiętam np. salę balową i fantastyczną klatkę schodową, która nadal robiła wrażenie na wchodzących, do środka, choć główne wejście, niestety, już dawno nie jest czynne...
I jak na ironię, bo ogrom zniszczeń przytłacza, przy drzwiach głównych wisi marna tabliczka z oznaczeniem "Zabytek"...
Do dawnego pałacu przykleił się szkolny internat... Szkoda tylko, że mając do dyspozycji taki niezwykły obiekt historyczny, użytkownicy w ogóle nie pomyśleli, że można by o niego zadbać...
Podjazd pod drzwi główne... Czy tylko mi kojarzy się z wielkimi przyjęciami, balami, paniami w taftach i krynolinach, które wysiadały tu z karocy...?;)

Wokół pałacu (niestety, z racji niezbyt przyjaźnie wyglądających psów, których właściciele zamieszkują na szczycie budynku, nie udało mi się obejść go i zajrzeć, jak wygląda obecnie pałac z tyłu) rozciągają się dawne tereny parkowe...
Przy ulicy stoi budynek szkoły rolniczej etc....
A pod murami kościoła na miejscowym cmentarzu natknąć się można na ślady innej rodziny o proweniencji również raczej arystokratycznej, która też miała coś wspólnego z Gronowem najwyraźniej...
niedziela, 24 lipca 2011
Prom do Nieszawy
czwartek, 23 czerwca 2011
piątek, 27 maja 2011
Lubię stare cmentarze...
Tym razem zrządzenie losu podarowało mi pół godziny na spacer po cmentarzu przy Wybickiego. Szukałam przede wszystkim najstarszych grobów, bo takie części cmentarzy lubię najbardziej, choć i nowsze groby często opowiadają ciekawe historie...
Nawet nagrobny aniołek smutno zwiesił głowę i zadumał się nad światem...
Urodziła się w dalekim Ohio, żeby spocząć na zawsze w Toruniu...
Sporo tu grobów wielokwaterowych...
Centralny punkt cmentarza - krzyż, a pod nim grób księdza Gogi, proboszcza. Od dziecka obijało mi się o uszy powiedzenie "jak ksiądz Goga", ale nigdy nie przypuszczałam, że to nazwisko nie zostało tak sobie wymyślone. Teraz ciekawi mnie etymologia powiedzenia - ciekawe, czy uda mi się do niej dotrzeć...
Skojarzenie z powyższym zdjęciem: "I przejeżdżał bolejący Pan Jezus..." - choć ciąg dalszy tego wiersza bardziej pasuje pod innym zdjęciem...
Feministki pewnie by się obruszyły, że babcia nie zasłużyła nawet na wyrycie jej imienia na grobowcu, ale mnie ten napis wzruszył - to musiała być niezwykle ważna postać dla jej rodziny...


"Esesmani go wiedli na męki..." - grób raczej symboliczny. Brak daty śmierci mężczyzny, ale miejsce wyjaśnia wszystko...


Ciągle wydaje mi się, że ten pogrzeb był dopiero co - niedawno... Data 2002 na pomniku mocno mnie zaskoczyła... Tym razem nie trafiłam jeszcze do jednego grobu, ze znacznie świeższą datą pogrzebu - ale znajdę go następnym razem...
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















