Ten szacowny pan, to patron mojej szkoły - nasz Linduś, jak go czasem pieszczotliwie nazywamy. Stoi sobie wytrwale na parterze, blisko wejścia, w sąsiedztwie sali historycznej. Istnieje u nas nawet taka nagroda przyznawana laureatom w różnych kategoriach przez maturzystów opuszczających szkołę, ewentualnie pojawił się pomysł, by młodsze roczniki nagradzały w ten sposób wyjątkowo popularnych maturzystów. A pożegnanie dokładnie za tydzień...
Kiedyś już pokazywałam moje miejsce pracy. Wiem, że nie należy do najpiękniejszych, że mieści się w blokowisku (choć Skarpa jest jego najurokliwszą częścią, najbardziej zieloną, a zaraz za szkołą mamy las), że jest do bólu przewidywalna w rozkładzie - jak wszystkie szkoły budowane w tym okresie w mieście (od portierni na prawo, korytarzem do końca - i na pewno trafi się na część dyrektorsko-księgowo-kadrową plus sekretariat; choć u nas to wygląda ciut inaczej, bo sekretariat mamy w skrzydle licealnym;)Nomen omen, muszę jeszcze kiedyś zrobić zdjęcia osiedla z okien sali szczytowej na drugim piętrze - olśniło mnie dziś w trakcie doraźnej zamiany sal z koleżanką.
Kiedy na dworze robi się cieplej i przed szkołą zaczyna się zielenić, różowić i żółcić, to coraz bardziej chce się tam chodzić. Wtedy naprawdę wewnętrzny niewielki dziedziniec staje się takim przyjemnym kącikiem, gdzie można posiedzieć, odetchnąć - i nawet na dyżury na boisku od razu chce się chodzić;)
A te moje niezbyt głębokie wynurzenia biorą się z kiepskiego nastroju, który przypomina chorągiewkę na wietrze i zmienia się wraz z pogodą - a ona w tym roku kusi, wabi, a za chwilę daje po nosie deszczem i zimnym wiatrem. No ok, przesadzam, aż tak złego nastroju tak często nie miewam, ale koniec tego tygodnia powalił mnie na amen... Byle do wiosny!
Nie najrzekaj :) Szkoła jest fajna, lubię takie powtarzalne klocki, w całej Polsce identyczne, od razu człowiek czuje się jak u siebie, choć to inne miasto :)
OdpowiedzUsuńPrzypomniałaś mi moje szkolne lata. Chodziłem do Trójki, a przedtem w podstawówce do "30". Angielski miałem z mgr Kuflem...
OdpowiedzUsuńwtoruniu: jak zobaczyłam Cię na liście komentarzy, pierwsza myśl była taka, że właśnie tę treść przeczytam;)
OdpowiedzUsuń