

Nie jestem fotografem, nie dysponuję super sprzętem, ale lubię robić zdjęcia miastu, które znam od urodzenia i które nieustannie mnie zaskakuje i zachwyca. Czym? To właśnie chciałabym czasem pokazać na tym blogu...
Z reguły wizytówką Baja Pomorskiego jest frontowe wejście w kształcie szafy, tymczasem w przyteatralnym ogrodzie również można się natknąć na wiele ciekawych rzeczy. A trafiłam tam przy okazji odbierania zarezerwowanych biletów na spektakl - najpierw moją uwagę przykuł widok amfiteatru za oknem (na zdjęciu powyżej), potem znalazłam wyjście do niego, a już w samym ogrodzie...



A oto i kolejny przykład urban sculpture na toruńskich ulicach, a konkretniej na Rynku Nowego Miasta - wózek osadnika lub też repatrianta. Stoi tu już jakiś czas (od 31 sierpnia 2008), ale jakoś dotąd było mi nie po drodze...
Pamiętacie jeszcze pierwszy (i chyba tak naprawdę jedyny) polski western z 1964 roku Prawo i pięść? Otóż część scen kręcona była właśnie w Toruniu, który grał rolę poniemieckiego uzdrowiska leżącego na Ziemiach Odzyskanych - dlatego zawsze oglądam ten obraz z wielkim sentymentem. Moja mama zresztą pamięta działania ekipy filmowej w mieście i opowiadała mi o tym podczas którejś kolejnej emisji w tv.
...and the sky is grey... I tylko pomarzyć można o słonecznej Kalifornii pomiędzy deszczem a śnieżycą z gradobiciem, kiedy na chwilę świat jaśniał od promieni...
Takie widoki z okna zafundowała mi dziś na koniec lekcji marcowa kapryśna Pani Aura - na szczęście zanim wyszłam ze szkoły, było już po kolejnej ulewie i znów zaczynało się robić coraz jaśniej...



Oto Sprycia. Sprycia jest kotkiem Zuzi (tak, kotkiem nie kotką;), a Zuzia córką mojej przyjaciółki. Sprycię poznałam we wrześniu, kiedy przybyła do ich domu jako mała, wystraszona, ale i całkiem skora do zabawy zadziorna kulka. Niestety - Zuzia jest uczulona na koty, jak się okazało, i Spryci trzeba znaleźć nowy dom... A tak poza wszystkim - jest cudna.
Proszę, jaki długi tygrys powyżej... i jaka duma poniżej;)
A czasem... "mam takie oczy zielone - zielone jak letni wiatr zaczarowanych lasów i zaczarowanych malw..."
Czasem świdruje oczami na przestrzał...

"No nie po oczach z tym fleszem, nie po oczach, proszę państwa..."
A dzisiaj, moi mili, oglądać będziemy kaczki;) Nagle w środku zimy buchnęła nam wiosna - od rana było pięknie i słonecznie. Kiedy wyszłam na dwór, okazało się, że jest również ciepło - było ponoć 12-14 stopni na plusie... Dziwnie się czułam w zimowej kurtce i butach;)
Zdążając na pracowy meeting, wybrałam drogę przez osiedle, które przecina Struga Toruńska. Ku mojemu zdziwieniu jej brzegi były gęsto obsadzone przez różnokolorowe kaczki, które wcale nie bały się ludzi, wręcz podchodziły blisko z nadzieją na jakieś okruszki...





