czwartek, 28 stycznia 2010

Na całej połaci śnieg...

Dzisiaj trochę zimy wokół mnie - żeby można było zapamiętać, ile było śniegu tego roku... Co prawda w nocy sypało tak obficie, że spodziewałam się większego kataklizmu, ale dziś jest po prostu ładnie. Dopóki nie trzeba wychodzić z domu;)

środa, 13 stycznia 2010

Odśnieżanie szkolnego parkingu;)

Najpierw krótki, acz jasny (bo obrazowy) instruktaż nauczyciela do prawidłowego wykonania pracy...
I chyba pierwszy raz chłopcy, którym nie chciało się przynieść strojów i ćwiczyć na wf, chwilami szczerze tego żałowali;)
Ale nie zabrakło też okazji do zabawy;)
A na koniec nastąpiła skrupulatnie odnotowana w nauczycielskim kajecie ocena postępu dokonań i stosowanych w pracy technik;)

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Jeszcze posypie...?

Poniedziałkowy poranek...

Taka oto miła i niemiła niespodzianka czekała na mnie dziś rano...
W sumie to dobrze, że wczoraj zostawiłam dziennik mojej klasy w szkole - bo ja dotarłam dziś dopiero na czwartą lekcję...

sobota, 9 stycznia 2010

Zasypało i zawiało...

Autobusy zapłakane deszczem mają takie sympatyczne pyski...
A autobusy zasypane śniegiem...? Są raczej smutne...;)

czwartek, 7 stycznia 2010

You can dance na prowincji;)

W ramach tegorocznego finału WOŚP dziś w naszej szkole odbyły się warsztaty taneczne z Piotrem Jagielskim, choreografem m. in. programu You Can Dance. Uczestnicy wrzucili co łaska do puszki WOŚP, po czym dzielnie fikali nóżką i nie tylko...;)
I na koniec - zdjęcie ze sławną osobą:D Wstyd się przyznać, ale gdyby nie to zdarzenie, pewnie nadal nie miałabym bladego pojęcia, kim jest Piotr Jagielski - a tu się okazuje, że chłopak z sąsiedztwa, rówieśnik, jeden z tych, którzy robili tłok w autobusach, kiedy jeszcze chodziłam do ogólniaka;) A przede wszystkim niezwykle sympatyczny człowiek...
Zdjęcia powyższe zrobiła Asia Babis (zawsze uważałam, że światło na sali jest fatalne...).
Edit: można sobie spojrzeć na filmik w sieci.

niedziela, 27 września 2009

Ostatnie podrygi lata...

Miało lać, miało grzmieć i wiać, a tymczasem... Ostatnia wrześniowa niedziela okazała się być całkiem przyjemna i ciepła... A w moim ogrodzie... Życie kwitło! Głównie na krzaku powyżej - grzały się na nim pszczółki, motylki, muchy... A może i coś do zjedzenia jeszcze tam znalazły;)