wtorek, 20 sierpnia 2013

Senne zapomniane miasteczko i jego stary prom...

W końcu udało mi się zrealizować plan przeprawienia się promem z naszej strony Wisły do Nieszawy - w końcu nic nie stanęło na przeszkodzie.

 
 
Sama Nieszawa jest urokliwa bardzo i jeszcze bardziej zaniedbana... Aż żal patrzeć na niektóre zakątki i tabliczki "zabytek" niemal na każdym budynku, który w dodatku się sypie...

 
 
 
Pod pomnikiem Piłsudskiego przyjemny skwerek - jednak opanowany przez amatorów taniego wina vel piwa... I trochę małolatów z colą w butelkach - widać nie ma tu żadnego innego miejsca, gdzie można by spędzić czas....
 
Dość dobrze pamiętam całą historię, która doprowadziła do postawienia tego pomnika... Tymczasem inicjatorów jego ustawienia w mieście już nie ma - jeden ksiądz nie żyje, drugi gdzieś przeniesiony... A miejsce popada powoli w zapomnienie...

 
 
Rynek miejski służy przede wszystkim parkowaniu...
 
 
 
 
 
 
 
Kościół św. Jadwigi - parafia wędrująca - perełka, która powoli się dźwiga ze zniszczeń... Historia niezwykła. Zresztą powiedziana nam przez spotkaną w środku zakonnicę...
 

 

 
 
 
 
 
 I chyba kwintesencja życia w tym miasteczku:

niedziela, 18 sierpnia 2013

Rejsik po Wiśle

Po zdegustowaniu tej oranżady z czerwonego żuka nie sposób było oprzeć się pokusie i wypadało w końcu udać się w dziewiczy rejs (dla nas - płynących!) statkiem spacerowym po Wiśle;)
Dwa mosty - na pierwszym planie most kolejowy, w tle nowo budowany most drogowy - mroczny obiekt pożądania torunian.
 
 
 
 
 Hotel Copernicus - też nowość w tym mieście...
My sobie płyniemy w pięknych okolicznościach przyrody, a stary most drogowy głównie stoi... Korki, koreczki, powroty z długiego weekendu... Wygrani ci, którzy pokonywali go spacerem bądź rowerem.
 A ja - mimo wszystko - lubię ten nasz stary most... Ma swój urok.

Niespodzianki z czerwonego żuka;)

 A co to za mistrz ceremonii nagle wyrósł na Bulwarze Filadelfijskim? Aaa... To załoga czerwonego żuka, a w tym żuku... Same niespodzianki!
 
 
 Na kiełbaskę z żukowego grilla się nie zdecydowaliśmy...
 Ale na oranżadę i leżaczki już a i owszem;) Choć marzyła nam się taka w woreczkach... Cholernie trudno było wytłumaczyć13- i 16-latkom, na czym ona polegała;)
 
 Uroki kolejek... Każdy chciał postać;)
 

 Mamo, mamo... Mogę kupić taką kiełbaskę...?!? [sms]
 Ale powyższe zdjęcie doskonale ilustruje zmysł racjonalizatorski załogi czerwonego żuka - mechanizm obracający rożen z kiełbaskami;)
PS. Czerwony żuk stacjonuje na Bulwarze do 22 sierpnia - wieczorami załoga zaprasza również do żukowego kina na klasykę polskiego filmu;)

wtorek, 30 kwietnia 2013

Nieśmiałe oznaki wiosny...

 
Magnolie pod Collegium Maius - moje ulubione:)