środa, 27 lutego 2008

Collegium Maius

Coby mi tu kolega z podglądanego stołecznego bloga nie narzekał, że uniwersytet u nas brzydki, wstawiam zdjęcie Collegium Maius - a właściwie tylko jego frontowej części, bo sam budynek jest o wiele obszerniejszy niż widać to na załączonym obrazku.
Do tego miejsca mam sentyment szczególny, bo zakotwiczyłam tu prawie na tyle lat, ile trwała kiedyś podstawówka i liceum łącznie. Zaczynałam swoje pierwsze studia w 1993 roku - jeszcze na Wydziale Humanistycznym, marzłam zimą w niedogrzanych salach i przyklejałam się na przerwach do ogromnych starych kaloryferów w korytarzach. Potem z wyżej wymienionej jednostki wyodrębnił się Wydział Filologiczny i jemu w pełni oddano Maiusa we władanie - w wyniku rozlicznych remontów zaczęło tu być wreszcie ciepło, ale to było już na drugich studiach, wiec młodsze pokolenia legendarne zimy w Maiusie znały już tylko z opowieści. A jak dorzucimy do ogólnego rachunku jeszcze trzy semestry podyplomówki, to wychodzi nam solidne 11,5 roku studiowania w tym urokliwym miejscu. A wiosną, proszę państwa, kwitną tu najpiękniejsze z toruńskich magnolii:)
Sam neogotycki budynek wybudowano w 1907 roku dla Szkoły Przemysłowej, w okresie międzywojennym mieścił się tutaj Urząd Województwa Pomorskiego, a w latach 1945-73 ( czyli jeszcze przed powstaniem tego niezbyt pięknego kampusu z poprzedniego posta) rektorat i administracja Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

wtorek, 26 lutego 2008

Promocja Edukacyjna 2008

Co roku w marcu (teraz wyjątkowo w lutym) na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika - w Auli UMK i miasteczku akademickim - organizowana jest Promocja Edukacyjna, na której swoją ofertę proponują licealistom wszystkie uczelnie z regionu, ale pojawiają się także przedstawiciele Politechniki Gdańskiej, UWM z Olsztyna, AWF-ów, być może także niektórych szkół mundurowych. Targi przyciągają uwagę nie tylko uczniów szkół toruńskich - na parkingu zwykle tłoczno jest od autobusów z ościennych miast i miasteczek, czasem nawet dość odległych.
Jak widać na powyższym zdjęciu, słowo "promocja" potraktowano w tym roku bardzo dosłownie - na stanowiska poszczególnych wydziałów zapraszali szczudlarze, zainteresowanych z Torunia i tych, którzy przyjechali spoza miasta komunikacją publiczną na miejsce dowoziły darmowe autobusy podstawione przez MZK.
Targi robią wrażenie wielkiej fety. Czasem zastanawiam się, czy nie są winne mrzonkom, które powstają w głowach nieświadomych licealistów, którym wydaje się, że studia to głównie świetna zabawa i dostać sie na nie niezwykle łatwo. Właściwie wszyscy czekają już tam na nich z otwartymi ramionami, jak - nie przymierzając - na Polaków na Islandii;) Żeby tylko jeszcze udało się pokonać ostatnią przeszkodę i zdać tę cholerną maturę...

niedziela, 24 lutego 2008

Filutek

Pogoda za oknem sukcesywnie się poprawia, może nawet wyjrzy słońce, a ja - pozazdrościwszy wszystkim tym, którzy mogą udać się na spacer ze swymi osobistymi czworonożnymi przyjaciółmi - wspomniałam naszego ogólnotoruńskiego pupila, czyli Filutka.
Instalacja ta znajduje się przy jednej z latarń przy zbiegu ul. Chełmińskiej i Rynku Starego Miasta od lutego 2005 roku. Odsłonięto ją w 87 rocznicę urodzin i 2 lata po śmierci genialnego rysownika, satyryka i felietonisty znanego m.in. z "Przekroju", Zbigniewa Lengrena. Filutek trzyma w pysku melonik swojego pana, a obok, wsparty o latarnię, stoi jego wielki czarny parasol.
Filutek stał się sporą atrakcją dla turystów, ale i mieszkańców Torunia, których często można tu spotkać z dziećmi i własnymi psami, zwykle też z aparatami fotograficznymi. Błyskawicznie dopisano sympatycznemu psiakowi urban legend - ponoć pociągnięcie go za ucho gwarantuje szczęście, a dotknięcie jego ogona nawet wielką miłość...

sobota, 23 lutego 2008

Pierogarnia "Stary Toruń"

Jedna z moich ulubionych knajpek, na cześć której pieję z zachwytu wszędzie gdzie się da, reklamuję wśród znajomych, a jak się da, to nawet zaciągam ich tam osobiście - efekt zwykle jest taki sam: oni również zakochują się w tym miejscu.
Obsługa jest przesympatyczna (co widać po części na załączonym obrazku), wystrój lokalu obmyślono perfekcyjnie, w tle zawsze słychać niezbyt głośną muzykę sprzyjającą długim rozmowom, jedzenie (jak i sposób jego podawania) jest wyśmienite i wcale nie boli przeciętnej kieszeni. Nieco można obejrzeć obejrzeć w galerii samej pierogarni (http://pierogarnie.com/index.php?id=5).
Ja dodam tylko od siebie, że jeśli miarą jakości lokalu jest także jakość toalety, to... tę w pierogarni naprawdę warto zobaczyć na własne oczy;)

piątek, 22 lutego 2008

A nad Wisłą...

Bulwary nadwiślańskie to jedno z ulubionych miejsc spacerowych mieszkańców Torunia i gości. Od wiosny do późnej jesieni wystawione są tu ogródki piwno-kawiarniane, można także napić się piwa na jednej z barek przycumowanych przy nabrzeżu, można wybrać się na spacer po rzece jednym z kilku stateczków, sfotografować w legendarnej łódce - Katarzynce, która wiele lat przewoziła chętnych na drugą stronę Wisły, można "poczytać" pamiątki z "Rejsu" Marka Piwowskiego.
Na końcu tego szlaku spacerowego (już po przejściu pod mostem) można czasem trafić na duże koncerty plenerowe, przez kilka lat z rzędu odbywały się tam także Juwenalia, ale szczęśliwą decyzją kogoś rozsądnego wróciły jednak do miasteczka akademickiego na Bielanach, gdzie ich miejsce.
Między szlakiem spacerowym a murami miasta biegnie ulica Bulwar Filadelfijski - kieruje się tędy ruch samochodowy w celu ominięcia przejazdu przez centrum miasta.
Jak widać na zdjęciu, można też przycupnąć we dwoje na jednej z licznych ławeczek, a jeśli pogoda akurat nie sprzyja gromadnym wędrówkom, można nawet mieć wrażenie skrycia się w zieleni;)
Jedno z wejść na starówkę (najbliższe największemu w centrum miasta parkingowi pod mostem) wiedzie przez Bramę Klasztorną i ulicę Św. Ducha. Od pewnego czasu bardzo lubię ten szlak, a i sama brama jest urokliwa - warto też spojrzeć przez nią od drugiej strony, kiedy wychodzi się z miasta nad Wisłę; widok jest doprawdy imponujący.
Gdzieś pomiędzy dniem a nocą zapalają się powoli ukryte sprytnie lampy tworzące iluminację murów staromiejskich - w tej jesiennej jeszcze scenerii wydawać się mogło, że to pożar ogarnął fragment starej ceglanej konstrukcji...

Dyskretny urok kamienic

Na rogu ulic Łaziennej i Św. Jana stoi klasycystyczna kamienica z początku XX wieku, w której mieściły się dawniej łaźnie miejskie. Jednak nazwa ulicy wywodzi się od łaźni średniowiecznych, zlokalizowanych już za murami miasta (ulica prowadzi w kierunku Wisły) - najczęściej były to łaźnie parowe, w których wylewano gorącą wodę na rozpalone płyty lub rozgrzane kamienie, wokół których na drewnianych ławach leżeli ludzie biczujący się brzozowymi witkami.
Obecnie w budynku mieszczą się jakieś małe firemki typu produkcja stempli, hurtownia artykułów biurowych oraz drobne usługi reklamowe, czyli trochę mydło i powidło;)

poniedziałek, 18 lutego 2008

Gołębie wszystkich placów wzywam was...

A na Rynku - pomiędzy kościołem akademickim a ratuszem, w okolicach fontanny z flisakiem - mają swoje królestwo gołębie... Zawsze ich tu pełno, czekają na okruszki chętnie rzucane przez dobrych ludzi i stanowią niezwykłą atrakcję dla dzieci...